
We wcześniejszej notce zwróciłam uwagę na kunszt i pietyzm, który zrodził tą powieść. Autor godzinami konstruował odpowiednie zdania, dopierając słowa w nieodłączne elementy całości. Jego talent trafnego opisu zaobserwowanych zjawisk, postaci, miejsc połączony z morderczym wysiłkiem, którym było kilkunasto godzinne pisanie. Ciągłe korekty pracy, poprawianie, redagowanie tekstu sprawiło, że po dziś dzień powieść ta wywiera na czytelnikach ogromne wrażenie. Zresztą była ona, inspiracją dla ,,straconego pokolenia,,, którego członkiem był między innymi Hemingway.
Główną bohaterką jest Emma Bovary, córka zamożnego rolnika. Nauki pobierała w małej przyklasztornej szkole. Tam również rozkochała w literaturze.
,,Emma walała sobie ręce pyłem starych bibliotek. Potem, wraz z Waltem Scottem, rozmiłowała się w dawnych dziejach. Marzyła o średniowiecznych skrzyniach, rycerskich komnatach i menestrelach. Pragnęła mieszkać w jakimś starym zamczysku, jak te kasztelanki o wydłużonych stanikach, które pod rzeźbionym w kształt trójliścia ostrołukiem spędzały całe dnie z łokciem na kamiennej balustradzie, z twarzą na dłoni, wyglądających, aż zjawi się w oddali rycerz o białym pióropuszu, galopujący na karym
rumaku,,
Często jednak życie drwi z nas nieubłaganie, pisząc scenariusze przyziemne, zabrudzone pyłem ulic. Zamiast rycerza w życiu Emmy pojawił się Karol. Wiejski lekarz, o ograniczonych zdolnościach intelektualnych. Niczym w krzywym zwierciadle, biały rumak zastąpiony został nędzną chabetą, a upragniony nocny ślub przy pochodniach wiejską zabawą. Jej życie w najmniejszym stopniu nie przypominało tego znanego z literatury, którą zaczytywała się w młodości. Coraz więcej było w niej wątpliwości i nękających obaw. To co zdawała się oczywiste przed ślubem, chociażby miłość do Karola, nagle stało się kaprysem losu, nieszczęśliwym zrządzeniem. Ucieka, więc od rzeczywistości kreując niczym Izabella Wokulska swój świat baśni i zjaw. Stając się zarazem jego niewolnicą. Przełomowym momentem był bal urządzony przez markiza d’Anderylliersa, gdzie zasmakowała życia wyższych sfer. Zauroczona niedorzecznym przepychem, próżnością uczestników rozkoszuję się tym wydarzeniem w tak mocno, że po powrocie do domu nie potrafi już się odnaleźć. Zagubiona między światem na który jest skazany, a tym w którym chciałaby żyć spędza całe dnie na kreowaniu swojej osoby na wzór damy dworskiej. Przywdziewa postawę femme fatale, angażując się w kolejne romanse. Pełna rząd, ,,Pod prostymi fałdami sukni kryło się wzburzone serce, a wstydliwe wargi nie zdradzały jego szamotań.,, Wciąż ulegała kaprysowi ciągłego obrysowywania życia w literackie wzorce, romantyczne dodatki. W pewnym momencie powieści tak bardzo poświęciła się szałowi uniesień, że oczywistością zdawały się końcowe konsekwencje. Mogłabym ocenić jej zachowanie pod względem moralnym. Usilnie jednak nie chce, gdyż dostrzegam w niej lekkie odbicie Izabelli Wokulskiej. Tak samo nieszczęśliwej, dziecinnej i naiwnie kreującej swoją rzeczywistość. Zresztą czytając tę książkę, wciąż w mojej głowie kołatał się fragment Dziadów, w którym to Gustaw obarcza o swoje pełne rozpaczy życie księdza.
„Ty mnie zabiłeś! Ty mnie nauczyłeś czytać!
W pięknych księgach i pięknym przyrodzeniu czytać!
Ty dla mnie ziemię piekłem zrobiłeś”
W pięknych księgach i pięknym przyrodzeniu czytać!
Ty dla mnie ziemię piekłem zrobiłeś”

Kolejnym aspektem, który zachwycił mnie chyba najmocniej jest ciągła aktualność tego dzieła. Pani Bovary przypomina wiele współczesnych kobiet, które żyjąc w świecie romansów, bajkowych historyjek ,niczym z ,Seksu w wielkim mieście,, nie reprezentują sobą żadnych wartości . Ich życie, nijakie i nudne ubarwiają marzeniami o życiu celebrytów, ich nowych romansach i kolejnych rozstaniach. Boją się żyć. Boją się przeżywać prawdziwe emocję. Związki zamieniają na krótkie przygody z kolegą z pracy. Udając brak zaangażowania niczym prawdziwe kokietki z telewizyjnej telenoweli. Żyją światem kolorowych, agresywnych kolorów, same będąc pozbawione kolorytu.
Pomijając tą ogromną dygresję, chciałam również wspomnieć o wspaniałych kreacjach psychologicznych postaci. Mamy tu archetypy kochanków, mężów, ojców, matek. Bohaterowie nękani prawdziwie ludzkimi problemami. Ich złożoność charakteru jest wyśmienitą możliwością kontemplacji ludzkiego umysłu, jego pragnień i lęków.
Czytałam wiele zarzutów odnośnie przydługawych opisów, archaicznego języka. Nie rozumiem ich podstaw. Ta książka jest jedynie potwierdzeniem kunsztu oraz pracy Flauberta. Ma w sobie każda cechę dobrej powieści psychologiczno-obyczajowej. Krytycznie wytyka błędy ówczesnego społeczeństwa, ukazując jego zakłamanie oraz nadmierny przepych. Obala mieszczański stereotyp moralności, ukazując prawdziwą naturę każdego człowieka. Z jednej strony piękną z drugiej natomiast złowrogą i straszną.
Polecam tę książkę z całego serca. Jestem nią zauroczona.
Na koniec tylko chciałabym dodać, czytajmy, więcej klasyki, bo naprawdę warto :)
Pozdrawiam :)
PS. Czy ktoś mógłby mi polecić jakąś dobrą ekranizację tego dzieła?
Tytuł: Pani Bovary
Autor: Gustaw Flaubert
Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy
Ilość stron: 387
Ocena: 10/10 Rewelacja!